Myję zęby dwa razy dziennie, używam płynu, nitkuję, a mimo to… mam wrażenie, że mój oddech nie jest świeży. To nie zawsze, ale zdarzają się momenty, że czuję dyskomfort, a czasem nawet ktoś bliski delikatnie mi o tym wspomniał. I teraz się zastanawiam – skąd to się bierze, skoro dbam?
W moim przypadku pomógł dentysta w Sosnowcu, który nie tylko obejrzał zęby, ale zadał kilka konkretnych pytań o dietę, zatoki, gardło. Okazało się, że częściowo winna była suchość w ustach i niewielka zmiana na języku, której wcześniej nie zauważyłem. Dostałem konkretne zalecenia, które nie miały nic wspólnego z mocniejszą pastą – i zadziałało. Dlatego jak coś długo nie mija, warto sprawdzić więcej niż tylko same zęby.
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to nie zawsze kwestia higieny. U mnie winne były kieszonki dziąsłowe – niby wszystko czyste, a jednak pod dziąsłami gromadziły się bakterie. Dopiero kiedy zrobiłem pełne czyszczenie poddziąsłowe i regularnie zacząłem chodzić na higienizację, problem się uspokoił. Same pasty i płyny to za mało, jeśli w środku coś siedzi głębiej.
